Poszłam za Erikiem, a kiedy otrząsnęłam się z oszołomienia, Jeremiasza i Elsy nigdzie nie było widać.
"Nie poszli za nami?" zapytałam zaskoczona.
Normalnie Jeremiasz nie byłby usatysfakcjonowany, dopóki nie przyszedłby się pokłócić i usłyszeć obelg w zamian, a Elsa zawsze wtrącałaby swoje pasywno-agresywne komentarze.
Eric zachichotał. "Wiedzą, że nie mają racji, a ze mną tutaj, nie będą mieli






