Lucas podniósł się z ziemi i wypluł krew. Utkwił wzrok w Richardzie, to toksyczne spojrzenie wyzierające z kącików jego oczu, zimne i lepkie jak trucizna.
„Cóż, panie Sterling, nigdy bym nie pomyślał, że wielki pan zadowoli się czyimiś używanymi butami” – zadrwił Lucas.
Oczy Richarda zwęziły się niebezpiecznie, błysnęła w nich groźba. „A ja nigdy bym nie pomyślał, że ktoś taki jak ty mógł być koch






