William zdjął marynarkę i usiadł na skraju łóżka. Sypialnia była słabo oświetlona, panowała w niej intymna, niemal dwuznaczna atmosfera.
Pochylił się do przodu, opierając dłonie na kolanach, cuchnąc alkoholem.
– Vivian, czy naprawdę musisz upierać się przy sprowadzaniu tego dziecka z powrotem? Czy nasze życie jako trzyosobowej rodziny nie jest wystarczająco dobre? – zapytał.
Nie było odpowiedzi.
W






