POV Mariany
Jest cicho, zbyt cicho. I tak już trwa od dni. Dwóch, może trzech dni.
Alejandro nie chce na mnie patrzeć, a kiedy już spojrzy, nie widzę w jego oczach tego płonącego pożądania, które kiedyś tam było.
Teraz mnie nienawidzi. Wiem to. I nie mam mu tego za złe. W końcu mój ojciec jest odpowiedzialny za śmierć jego ojca – z tego bólu serca nie da się wyleczyć.
Siedzimy w niezręcznej ciszy






