Przebiegła przez szpitalne oddziały, ignorując krzyki rozwścieczonych pielęgniarek. Zatrzymała się gwałtownie przed drzwiami do sali Lindy, wzięła głęboki oddech, by się uspokoić, i weszła do pokoju tak cicho, jak tylko potrafiła. Maria i Samuel już tam byli, pochyleni nad łóżkiem, a Zofia cicho z nimi rozmawiała. Umilkli, gdy weszła i odsunęli się od łóżka, aby mogła podejść.
Podbiegła do boku łó






