Przyciągnął ją do siebie i spojrzał na nią z lubieżnym uśmiechem. Jego przystojna twarz wykrzywiła się w obleśnym grymasie, odsłaniając duże, białe zęby. Przyciągnął ją jeszcze bliżej, a ona poczuła, jak jego erekcja napiera na jej biodro. Kwaśna żółć znowu podeszła jej do gardła. Otworzyła usta, mając nadzieję zwymiotować na niego, ale nic się nie wydobyło.
– Zostaw ją – krzyknęła Zofia z łóżka.






