Kiedy tak rozmawialiśmy, jego wzrok powędrował w stronę wejścia i na chwilę się zatrzymał, a usta otworzyły mu się z szoku.
– Co się stało? – spytałam, zdziwiona jego wyrazem twarzy. Wyglądał, jakby zobaczył anioła czy coś. Próbował coś powiedzieć, ale ciągle się jąkał, więc zmarszczyłam brwi. Jego oczy rozszerzały się coraz bardziej, kiedy usłyszałam zbliżające się ciężkie kroki... nie, gniewne k






