Punkt widzenia Seraphiny
W domu pachniało zwietrzałą herbatą i zimnym powietrzem.
To był ciężki, duszący zapach, który zdawał się wżerać w ściany. Od trzech dni nie otwierałam okna.
Od trzech dni nie robiłam właściwie niczego. Siedziałam tylko na skraju aksamitnej kanapy, wbijając palce w materiał i wpatrując się w drzwi wejściowe, aż piekły mnie oczy.
– Seraphina, musisz coś zjeść.
Nie odwróciłam






