Punkt widzenia Seraphiny
To była leniwa i delikatna niedziela, ten rodzaj poranka, który pachniał czystą pościelą i słońcem.
Zasłony były w połowie odsłonięte, a światło słoneczne wlewało się do pokoju cienkimi, złotymi pasmami. Świat na zewnątrz był cichy, ale mój telefon wciąż dzwonił.
Jęknęłam cicho i wtuliłam twarz w klatkę piersiową Declana.
Jego ramię ciasno opasało moją talię, ciepłe i cięż






