– Słucham?
Dopiero gdy podniósł głos, Janet go zauważyła.
– Janet, jestem głodny – zajęczał, wyglądając żałośnie i nieco posępnie, stojąc za jej plecami.
– To idź i zjedz kolację – odpowiedziała bez większych emocji.
Powodem, dla którego w ogóle wyszła na podwórze, była nadzieja, że wieczorny wiatr odciągnie jej myśli od frustracji, która narastała w niej od czasu powrotu do domu. Gdyby teraz dołą






