Emmanuel wciąż dzierżył Ostrze Cesarzowej, a grudy ziemi nieustannie wystrzeliwały w stronę jadowitych węży.
Mimo że był praktycznie nieuzbrojony, walczył jak wojownik z karabinem Gatlinga, samotnie odpierając atak wężowej armii.
Dźwięk przebijanych ciał odbijał się echem w jego uszach.
Ziemia stopniowo zmieniała się w morze krwi. Jadowite węże szarżowały raz po raz, by w końcu zostać pochłoniętym






