— K-kim ty, do licha, jesteś? — zapytał ochrypłym głosem Mistrz Węży.
Mackenzie stała blisko, patrząc na ohydną twarz Mistrza Węży, złowieszcze wzory na jego skórze i śliskie łuski na ciele. Czuła mdłości, niemal chciało jej się wymiotować.
Nie mogła uwierzyć, że tak szkaradna osoba naprawdę istnieje.
Emmanuel rozumiał jednak więcej niż ona. Aby zostać Mistrzem Węży i władać gadami, trzeba zanurzy






