Zgodnie z przewidywaniami, gdy tylko Emmanuel podniósł sztućce i sięgnął po jedzenie, Richie natychmiast parsknął szyderczo. „Mój Boże, ty to masz oko! Ten abalon to rarytas! Założę się, że jeden kosztuje tyle, co twoja cała poprzednia miesięczna pensja!”
Była to jawna pogarda.
Tia nie uważała, by Richie był kimś imponującym; wręcz przeciwnie, wydawał jej się odpychający. Wiedziała doskonale, że R






