Natalie zerknęła na mężczyznę stojącego obok i pocieszyła Lunę:
– Nie wspominaj o tym. Nie mogę cię o to winić. Ten człowiek obok mnie powinien wziąć na siebie pełną odpowiedzialność. Potrzebował twojej pomocy, żeby odegrać to przedstawienie, bo chciał sam udźwignąć wszystkie swoje ciężary.
Samuel uśmiechnął się blado i przyjął to bez sprzeciwu.
– Luno, Nat ma rację. Wszystko stało się przeze mn






