Zachary gwałtownie mnie puścił. Podszedł do łóżka, postawił nogę na stołku i oparł ramię na kolanie, jakby starał się wyglądać na niewzruszonego. To było zupełnie nie w jego stylu!
Co więcej, w swoim czarnym płaszczu wydawał się zupełnie inną osobą. Wiedziałam, że jest zły i potrzebuje, bym go udobruchała!
Albo może potrzebował, bym przyznała się do błędu!
Postanowiłam jednak celowo sprzeciwić się






