Wallace po raz kolejny rozłączył się podczas mojej rozmowy. Zastanawiałam się, czy go nie rozzłościłam. Miał trudny charakter, a nie chciałam go drażnić. W końcu nie potrzebowałam więcej kłopotów.
Wallace oznaczał kłopoty.
Odłożyłam telefon i usiadłam z powrotem na sofie. Szybko owinęłam się kocem. Zachary zapytał cicho, widząc mnie w takim stanie: „Jesteś jak kotek. Wyglądasz na poruszoną, kto do






