Nie mogłam przestać o tym myśleć. Szybko więc wzięłam parasol i pobiegłam do ogrodu!
W ogrodzie nie było prawie nikogo, robiło się coraz ciszej. W najdalszej części posiadłości, pod murem, odkryłam niewielką dziurę. Była wystarczająco duża, by chłopiec mógł się przez nią przecisnąć.
Kucnęłam i zajrzałam do środka. Zobaczyłam kawałek nieprzemakalnego płótna.
Spod płótna wpatrywała się we mnie para






