[Z perspektywy Genevieve]
Trzy miesiące później...
Moje oczy powoli się otworzyły. Słońce wpadało przez rolety do pokoju. Naturalnie moja dłoń powędrowała na drugą stronę materaca w oczekiwaniu, że znajdę leżącego obok mnie Arthura.
Nie było go tam.
Nie panikowałam. Właściwie, jego nieobecność sprawiła, że natychmiast przypomniałam sobie o tym, jak ważny i znaczący będzie nadchodzący dzień.
– P






