Wyraz twarzy Normana nagle się zmienił i stanowczo zaprzeczył: „Oczywiście, że nie!”
Mimo że był sam z Lindą na linii, odruchowo potrząsnął głową w geście zaprzeczenia.
„Naprawdę? Czy powinnam ci wierzyć, tato?” Głos Lindy zdradzał jej niepokój, brzmiała jak spłoszona łania.
Choć Normanowi było żal córki, wiedział, że nie może wyjawić prawdy. Mówił z przekonaniem: „Lindo, musisz mi wierzyć. Jestem






