„Dobrze...” – głos Zachary'ego ucichł, gdy słabo skinął głową. Stopniowo zapadł w głęboki sen.
Ben przykrył go kołdrą i stanął cicho obok.
Serce go bolało na widok nędznego stanu Zachary'ego. Dzieląc te same odczucia co Bruce, nienawidził siebie za swoją bezużyteczność. Gdyby tylko mógł, pragnąłby znosić ten rozdzierający ból i smutek zamiast Zachary'ego.
Dryń! Dryń! Jego telefon nagle zadzwonił,






