Zahała się trochę, zanim powiedziała: – Nic. Chodzi tylko o to, że po tym, jak odprowadziłeś mnie do mojego pokoju, zauważyłam, że nie wróciłeś do siebie, lecz skierowałeś się w stronę schodów. Zastanawiałam się, czy coś ci dolega. Uhh, jeśli wszystko u ciebie w porządku, to już pójdę...
Powiedziała to i odwróciła się, by odejść.
Jednak w następnej chwili para ramion oplotła ją od tyłu. – Martwisz






