Sotiria nie potrafiła zrobić nawet kroku w przód. Czuła się tak, jakby jej stopy zostały przytwierdzone do ziemi betonem. Nie wiedziała jak, ale zanim w ogóle to sobie uświadomiła, słowa już zdążyły spłynąć z jej ust. „Czy mówi pan poważnie, panie Connor?”
Zachary, stojąc prosto z imponującą posturą, odpowiedział: „Tak. Mówię poważnie”.
„Nie rozumiem…”
Serce tłukło się w jej piersi jak oszalałe.
„






