„Tiria… nie mogę!”
Niezwykle przystojny Garrison wpatrywał się w Sotirię z przepraszającą miną. Jego czoło było zlane potem.
„Wszystko było w porządku. Nawet badałem się w szpitalu. Byłem w pełni zdolny do posiadania z tobą dzieci, ale… Ale… nie wiem, co się stało. Nic tam na dole nie reaguje”.
„Cóż…”
Sotiria była początkowo zszokowana. Potem jednak parsknęła śmiechem.
„Hahaha… Rozumiem. Nie martw






