— Dobra, muszę iść do domu i ugotować obiad.
Melina popchnęła swój wózek pełen zakupów i odeszła.
— Czekaj. — Sotiria pospiesznie ją zatrzymała. — Ostatnim razem nasłałam na ciebie tych dwóch obrzydliwych typów, żeby… Ech! Nie rozumiem. Czy ty mnie nie nienawidzisz? Dlaczego mi pomagasz?
— Wszyscy mówią, że wyglądam jak lisica. Na pierwszy rzut oka nie wydaję im się dobrą kobietą, ale w rzeczywist






