„Jebediah, nie strasz mnie!” Ciało Lorraine zadrżało, a jej zapłakana twarz stała się blada jak śmierć. „Powinieneś wiedzieć lepiej niż ktokolwiek inny, jak szczególne jest dla mnie imię ‚Charlotte Simmons’. Czy nie mówiłeś mi ostatnio, że jesteś pewien jej śmierci? Dlaczego teraz mówisz to, by mnie przerażać?”
Na przystojnej i regularnej twarzy Jebediaha pojawił się cień łagodności. „Powiedziałem






