Sotiria wykrzywiła usta w nienaturalnym uśmiechu i powiedziała: „Nie. Nie znam jej. Po prostu nie jest pan pierwszą osobą, która twierdzi, że bardzo ją przypominam. Więc… zresztą, to nieważne. Mogę żyć w jej cieniu. W końcu się do tego przyzwyczaję”.
Mężczyzna rozchylił wąskie wargi, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk.
Sotiria wzruszyła ramionami i rzuciła: „Żegnaj, Nocny Królu”.
Wsiadła do s






