Klik!
Drzwi otworzyły się i Virginia jako pierwsza wysiadła z auta. Wachlowała swoją nalaną twarz wachlarzem, mówiąc: „Lizzy, co ty wyrabiałaś za kółkiem? Serce mi mało nie wyskoczyło z piersi. Lepiej niech Marc prowadzi w drodze powrotnej”.
Z samochodu wysiadła Elizabeth. Zerknęła na Marca, który wciąż siedział na miejscu pasażera, i odrzekła od niechcenia: „Dobrze, dobrze”.
Marco również wysiadł






