— Wszystko w porządku, Garrisonie? Kącik twoich ust krwawi. Boli? — Sotiria, kucając obok Garrisona, pośpiesznie wyjęła plaster z torebki i ostrożnie nakleiła go na rany u ust mężczyzny.
Furia Garrisona ulotniła się w jednej chwili, gdy tylko spojrzał na Sotirię. Jego wzrok złagodniał. — Nic mi nie jest, Tirio. Nie martw się.
— Dobrze, możesz się ruszyć? Chodź, pomogę ci wstać.
— W porządku.
Z dru






