Budzi mnie głośne westchnienie i szelest zasłon. Nie mogę powiedzieć, że mam lekki sen, ale dzisiaj wydaje się, że nawet upadek piórka potrafi sprawić, iż otwieram ciężkie, zaspane oczy... i zauważam szerokie plecy Sebastiana dokładnie tam, na balkonie, z księżycowym blaskiem oświetlającym jego skórę.
Po cichu wstaję i zbliżam się wolnym krokiem w nadziei, że odwróci się i przywita mnie swoim char






