Wiem, że Sebastian powtarzał, że nie mam się czym martwić, ale w chwili, gdy przejechał za żelazne bramy posiadłości, serce podeszło mi do gardła.
Moje drżące dłonie ściskają materiał sukienki, podczas gdy oczy chłoną otaczający nas krajobraz. Posiadłość jest tak rozległa, że długą, kamienną drogą musimy jechać przez co najmniej dziesięć minut.
Otaczające nas lasy przynoszą mi dziwne poczucie spok






