— Nie — odpowiadam natychmiast. — Nie wiedziałam.
— Nawet nie podejrzewałaś? — naciska.
— Nie — powtarzam, czując narastającą frustrację. — Dlaczego miałabym w tej sprawie kłamać?
— Chcę ci wierzyć, ale…
— Ale co? — nalegam. — Dlaczego nie możesz przyjąć tego tak, jak jest? Jako popieprzonego, strasznego zbiegu okoliczności.
— Ponieważ z mojej perspektywy wygląda to bardzo źle — mówi, przeczesując






