— Adrian? — szepczę, a szok przykuwa mnie do krzesła.
— Tak — potwierdza. — Teraz to ma sens, jak udało im się zdobyć dowody, których nawet my nie mogliśmy dorwać.
Wszystko zaczyna odtwarzać się w mojej głowie.
Zawsze było coś w sposobie, w jaki Adrian się nosił. Biła od niego aura „starych pieniędzy”, ale nigdy nie dotarło do mnie, że naprawdę do nich należy.
Ta pewność siebie. Autorytet. Lekkość






