Zerwałam się z krzesła i popędziłam naprzód tak szybko, jak pozwoliły mi na to opuchnięte nogi i ciężki brzuch. Gdy dotarłam do drzwi, wzięłam głęboki oddech, zmuszając się do spokoju, zanim je otworzę.
Szarpię za klamkę, po czym zamieram.
Rozczarowanie uderza we mnie jak fala przypływu, gdy widzę, kto stoi po drugiej stronie. Przez chwilę po prostu tam trwam, walcząc z emocjami. Walcząc z przygni






