NOAH.
W pokoju znów jest cicho. Nie jest to ten rodzaj ciszy, który przynosi ulgę, ale ten, który zapada, gdy coś zostanie doszczętnie zniszczone.
Maszyny leżą przewrócone, przewody zwisają luźno, sprzęt jest rozrzucony po podłodze niczym szczątki po burzy. Powietrze wciąż wydaje się naelektryzowane, jakby krzyki Sierry wciąż błądziły gdzieś między ścianami.
Nadal ją słyszę i w tej chwili nie sądz






