„Święty… Matko Księżyca?” Sasha kończy z szerokim uśmiechem. Promienieje, widząc moje zacinanie się i szukanie słów, ewidentnie zachwycona tym, jak bardzo mnie zatkało i jak bardzo miała rację. Strzepuje niewidzialny pyłek z ramienia niczym mała szefowa. „A może powinnam powiedzieć, Święta Bogini Księżyca, czyż nie tak zawsze mówisz o księżycu?”
Zerkam na szkło wewnątrz szklanej skrzynki. Szkło je






