Budzę się gwałtownie. Czuję, jakbym miała kości z waty. Nie mogę się ruszyć ani myśleć. Przez minutę leżę bez ruchu, wpatrując się w sufit i zastanawiając, co się do cholery dzieje. Czy to był jakiś wypadek? Czy coś mi się stało? Dlaczego czuję się w ten sposób? Po głowie kołaczą mi się różne pytania, ale gdy tylko zaczynam sobie przypominać, co się stało, zrywam się na równe nogi. Ten ruch sprawi






