PIERWSZY podmuch uderzył we mnie z taką siłą, że wylądowałam na tyłku. Wpadłam na drugą ścianę, po drugiej stronie pokoju, z dala od Sashy, która stała z irytującym uśmieszkiem. Usłyszałam, jak Adrian łapie oddech, krzycząc jej imię. Może Adrian nie sądził, że naprawdę zaczniemy się atakować. Ale moim największym błędem było zawahanie się przed dziewczyną, która jako jedyna była dla mnie przyjazna






