Umayza
— Evanderze, ktoś tu był — mówi, zaczynając intensywniej węszyć w powietrzu, a ja widzę, że Evander idzie w jego ślady. Dociera do mnie, co czują, i postanawiam skupić się na butach, zastanawiając się, jak długo zajmie im odkrycie, skąd dochodzi ten zapach.
Gdy kończę wiązać sznurowadła, widzę, jak ich stopy zatrzymują się tuż przede mną. Podnoszę wzrok na dwóch bardzo zdezorientowanych sam






