Błysnęły flesze aparatów.
Szepty przetoczyły się przez tłum, przesycone opinią publiczną, z każdą sekundą nabierając na wadze.
Wtedy Jane, z wyćwiczoną swobodą i wdziękiem, cofnęła się o krok, a jej wzrok przeskanował drzwi prowadzące na podium w poszukiwaniu jedynej osoby, która mogła ją uratować.
W sali znowu zapadła cisza, gdy wyszła Emma. Od momentu, gdy się pojawiła, błyski fleszy nasiliły si






