Włoski na karku Aleksandra stanęły na baczność. Mimo tłumu w sali sądowej, czuł na sobie czyjeś palące spojrzenie, gorące niczym Wezuwiusz.
Nie chciał się odwracać, zbyt wiele osób obserwowało, oceniając jego reakcję, ale wtedy usłyszał kroki.
Palące spojrzenie zniknęło, opuszczając salę sądową, a te kroki, do diabła, brzmiały dokładnie jak kogoś, kogo znał tak dobrze.
Z ciekawości odwrócił się na






