Aleksander w zwolnionym tempie obserwował, jak lekarze informują ich, że Vivian zapadła w śpiączkę.
Wziął głęboki oddech, nerwowo zaciskając i rozluźniając pięści.
Echa szlochu matki niosły się po korytarzu.
Jej pełne żalu krzyki przeszywały mu serce. Od czasu wcześniejszego wybuchu trzymał się od niej z daleka, tonąc we własnym poczuciu winy i wściekłości. Ale teraz, słysząc, jak płacze jak dz






