Kiedy budzę się następnego ranka, wymykam się z łóżka, by nie budzić śpiącego Eli. Schodzę na dół, by sprawdzić stan rannych i dowiedzieć się, ilu z nich odzyskało przytomność w nocy. Nikt mnie nie szukał, więc mam nadzieję, że albo jeszcze spokojnie śpią, albo już wstali.
W kuchni zastaję kilka omeg, które zgłosiły się na ochotnika, by czuwać przy rannych. Dowiaduję się, że wszyscy, z wyjątkiem p






