— Ludzie umierają — powiedziała Thea na dachu domu watahy. — Niewinni ludzie, wilki, wampiry, czarownice, zmiennokształtni. Nasi ludzie.
— Wiedzieliśmy, że to prawdopodobne, moja miłości — powiedział Alaric.
— Jesteś tu i pomagasz, kochanie — powiedział Kai. — Byłoby gorzej, gdyby cię tu nie było, wspierając naszych ludzi.
Thea westchnęła zrozpaczona. Poczuła Walkirię w niebezpieczeństwie na drugi






