– Naznaczę cię, skarbie – powiedziałem. – Jesteś gotowy?
– Tak. Bogini, tak.
Pocałowałem jego szyję, ale zamiast skierować się w dół do miejsca naznaczenia, przesunąłem się w górę do jego ucha.
– Thaddeus – rozkazałem. – Wracaj.
Ledger zadrżał, a ja zatopiłem zęby w jego miejscu naznaczenia. Krzyknął.
Rozkosz, jakiej nigdy nie znałem, wypełniła mnie. Doszedłem, pulsując przy ciele Ledgera, ale to






