W tym momencie wyraz twarzy Fabiana był wręcz złowieszczy. Jego ciemnobrązowe oczy lśniły tak ogromną wrogością, jakby polował na swoją ofiarę w mroku. Jego ostre jak brzytwa spojrzenie uderzyło z nieba i skupiło się na Xavierze.
– Xavierze Jackson, nie dotykaj mojej kobiety swoimi brudnymi łapskami i nie zakładaj, że boję się po ciebie sięgnąć. Jeśli przekroczysz granicę, nie okażę ci krzty litoś






