Xavier pomyślał, że próbowała mu pomóc z powodu jego wdzięku, i szeroko się uśmiechnął. – Nic nie szkodzi, panna Helen może mnie nazywać, jak jej się podoba!
Jak mi się podoba? Błagam, nawet nie odzywałam się do ciebie! Z czego ty się tak cieszysz? – pomyślała Helen, posyłając Xavierowi niezręczny uśmiech, ale on po prostu gapił się na nią, jakby chciał, żeby powtórzyła.
– O rany! Trochę tu duszno






