NORA
Leżałam w ramionach Rydera na tylnym siedzeniu, gdy wjeżdżaliśmy na tereny watahy. Czułam się, jakbym wracała do domu, i to było takie... właściwe.
Gdy podjechaliśmy pod dom watahy, drzwi otworzyły się i nasza rodzina wybiegła, z Nadią i Riley na czele. Wychodzę z samochodu i dwie osoby obejmują mnie jednocześnie, a ja krzyczę trochę z bólu.
– Przepraszam – mówi smutno Riley.
– Dajcie mi tego






