OLIVIA
Siedzę w ogrodzie, na zewnątrz, i wyczuwam zbliżającą się Madeleine. Uśmiecham się, słysząc, jak wchodzi do domu, i idę jej na spotkanie.
Minęły już cztery miesiące, odkąd ona i Noah przejęli obowiązki alfy i oboje radzą sobie z tym doskonale.
„Hej, Madeleine” – witam ją z uśmiechem.
„Hej, nie przeszkadzam?” – pyta, a ja kręcę głową.
„Nie, skądże. Siadaj” – mówię i idziemy do kuchni, gdzie






