Dylan zauważył ślady złości na delikatnych rysach twarzy Laury i domyślił się, że to żądanie ją rozgniewało. "Proszę pani, już mówiłem, że jest naszą znakomitą gościnią. Chyba żartuje pani, prawda?"
Laurę zaczęły boleć stopy w wysokich obcasach, więc z gracją usiadła na rzeźbionym drewnianym krześle. Mimo to jej wyraz twarzy pozostał bezczelny. "Wyglądam, jakbym żartowała?"
"Proszę pani, proszę ni






