"Noelle, czy ja jestem teraz twoim cholernym asystentem? Ile razy prosiłaś mnie o autografy? A teraz chcesz sto? I chcesz, żebym je dostarczył? Masz tupet!"
Stanley praktycznie kipiał ze złości, chodząc po recepcji i krzycząc do telefonu.
Odkąd jego zespół, The Legend, wystrzelił do sławy, jego grafik był szalony – nieustanne występy, reklamy, programy rozrywkowe. Ledwo spał cztery godziny na dobę






